METAMORFOZY PACJENTÓW

Metamorfoza Izy: chcieć to móc

Iza udowadnia, że chcieć to móc. W ciągu 10 miesięcy straciła aż 31 kg i 21 cm w obwodzie talii. Nie przeszkodziły jej w tym ograniczenia pandemiczne ani praca zmianowa. Jak wyglądała jej droga do nowej wersji siebie?

 

Złe wyniki badań, widok dawnego zdjęcia ze swoją zgrabną sylwetką, ślub… – „zapłonów” do podjęcia diety jest mnóstwo. Co było Twoim?

Długo by zajęło, aby wymienić je wszystkie. Wśród najważniejszych była zbliżająca się trzydziestka, a także chęć zrobienia czegoś dla siebie i pokazania, że jak się chce, to wszystko się da. Mimo swojej wagi zawsze byłam osobą aktywną fizycznie. Chcąc zrealizować swoje pomysły, nadmiar kilogramów był dla mnie dość dużym utrudnieniem. Podejmowałam w życiu dużo prób redukcji, ale nie zawsze wychodziły, więc postanowiłam skorzystać z pomocy specjalisty.

Początki były trudne?

Przez pierwszy miesiąc tak. Trudno było mi przestawić się na inny sposób odżywiania i przygotowywanie posiłków w domu oraz zrezygnować z zamawiania obiadów w pracy i przekąsek. Największym wyzwaniem na początku były zakupy. Chodzenie do sklepu z kartką, trzymanie się listy zakupów. Ciężko było też przestawić się na regularne jedzenie, szczególnie ze względu na mój zmianowy tryb pracy i całkowicie rozregulowany cykl dobowy. Dlatego nauczenie się planowania godzin posiłków było wyzwaniem.

Po miesiącu było już coraz lepiej. Oczywiście miałam lepsze i gorsze tygodnie. Czasami różne czynniki wpływały na to, że nie dałam rady trzymać się jadłospisu w 100%. W takich momentach trzeba było się szybko pozbierać i wracać na właściwe tory. I nawet wtedy wykonywałam założone minimum trzech treningów w tygodniu.

A czy ciężko było Ci się przyzwyczaić do „dietetycznego” jedzenia?

Zaskoczyło mnie, że będąc na diecie, można jeść wszystko, na co ma się ochotę. Dozwolone są nawet ciasto czy kawałek czekolady. Płatki owsiane, które do tej pory uważałam za „paszę dla zwierząt”, zagościły w mojej diecie i mogę powiedzieć, że je polubiłam. Wyeliminowane miałam tylko to, czego sama nie lubię. Mimo redukcji i zachowanego deficytu kalorycznego nie byłam głodna.

Dieta nie była nudna. Posiłki były smaczne, bardzo proste i szybkie w przygotowaniu. Trzymając się listy zakupów, marnowałam też zdecydowanie mniej jedzenia.

Jak, oprócz tych wspomnianych płatków, zmieniły się Twoje nawyki żywieniowe?

Dzięki diecie ułożonej przez panią Kasię moje posiłki są bardziej regularne, zwracam uwagę na to, co jem, w diecie jest zdecydowanie więcej warzyw. Mój jadłospis jest bardziej urozmaicony. Nauczyłam się pić odpowiednio dużo wody. Potrafię w 30 minut przygotować obiad do pracy, dzięki czemu nie muszę zamawiać gotowego jedzenia. Wybierając produkty. zwracam uwagę na ich jakość i sięgam po te bardziej wartościowe.

Mimo ciężkich początków cel został osiągnięty – straciłaś aż 31 kg…

Tak, jestem bardzo zadowolona z efektów i współpracy ze swoją dietetyczką. Udało nam się osiągnąć założony cel. Dzięki diecie i treningowi bardziej się sobie podobam, zyskałam więcej pewności siebie. Cała moja metamorfoza udowodniła mi, że jak się chce, to wszystko można, a ograniczenia są tylko w głowie. Do mojego sukcesu przyczyniła się oczywiście Katarzyna Marciniak, Studio treningu personalnego MoveFactory i niezastąpiona trenerka Ola oraz MacacoGoldTeamFido – klub brazylijskiego jujitsu, gdzie trenuję. Nawet czas pandemii, światowego lockdownu i ograniczeń nie przeszkodził mi w realizacji założonego celu. Wystarczy chcieć!

Write A Comment