ODCHUDZANIE

Kolejna dieta i znów fiasko? Zobacz, jaki może być powód

Znów dieta i kolejny raz zadajesz sobie pytanie: „Dlaczego nie mogę schudnąć”? Powodów może być parę, a oto siedem najczęstszych. Sprawdź, czy nie sabotują Twoich dietetycznych wysiłków.

Twoja dieta jest zbyt restrykcyjna

Wesele przyjaciółki za miesiąc, wakacje za trzy tygodnie, randka – często odchudzamy się z myślą o jakimś ważnym wydarzeniu, które w dodatku ma się wydarzyć już niebawem. I myślisz sobie wtedy: „Dobra, od jutra jem 1000 kcal dziennie”. W końcu im mniej kalorii, tym szybciej zaczynasz chudnąć, prawda? Tylko teoretycznie. Tracimy wodę, a często także masę mięśniową. W dodatku zaczynamy źle się czuć, ponieważ nie dostarczamy sobie odpowiedniej ilości składników odżywczych. A jakby tego było, rozwalamy metabolizm i po kilku takich dietach nawet najlepszy dietetyk może rozłożyć ręce.

Generalnie traktowanie diety jako drogi przez mękę, podczas której chodzimy źli i głodni, a na dodatek jemy rzeczy, których nie lubimy, jest z góry skazane na porażkę. W takim reżimie wytrzymamy maksymalnie kilka tygodni, a potem wrócimy do starych nawyków (w dodatku baaaardzo wygłodniali). Dieta powinna być odpowiednio zbilansowana i nie musi oznaczać rezygnacji z ulubionych potraw: kotletów, makaronów, a nawet słodkich przekąsek (od czasu do czasu!) – większość z nich da się przygotować w odchudzonej wersji.

Źle rozkładasz posiłki

Ogólny, dzienny limit kalorii, który narzucasz sobie na diecie, to nie wszystko. Jeśli przez cały dzień nic nie jesz, a na koniec dnia pozwolisz sobie na kolację 1500 kcal, to nie pomoże Ci to schudnąć (mimo że nie przekraczasz dziennej kaloryczności). Zbyt duże przerwy między posiłkami również hamują efekty odchudzania. Posiłki powinny być regularne i mniej więcej w stałych odstępach czasu.

Brakuje Ci realnego planu

Jeśli pewnego dnia mówisz sobie: „Muszę schudnąć – od jutra dieta i ćwiczenia”, to prawdopodobnie skończy się na mówieniu o tym. Mimo że jesteś gotowy do walki niczym Russell Crowe w Gladiatorze.

via GIPHY

 

Dlaczego? Ponieważ nie masz konkretnego celu, w którym określasz, ile chcesz schudnąć i do kiedy ani nie rozbijasz tego na konkretne działania (dopasowane do Twoich możliwości). Dlatego zawsze stawiaj sobie mierzalne i REALNE cele, a następnie zastanów się, jakie codzienne działania rzeczywiście jesteś w stanie podjąć, aby je osiągnąć.

Więcej na ten temat przeczytasz w artykule: Jak tym razem zrealizować (nie tyko) dietetyczne postanowienia noworoczne? 

Masz problemy zdrowotne, które wymagają leczenia

Próbujesz się racjonalnie odchudzać, ale nawet to nie przynosi efektu? Czasem wynika to z ukrytych problemów zdrowotnych, np. zaburzeń hormonalnych (w tym problemów z pracą tarczycy czy zespołu policystycznych jajników), przewlekłych stanów zapalnych i nietolerancji pokarmowych. Dlatego gdy diety nie działają, porozmawiaj z lekarzem lub dietetykiem o tym, czy nie warto wykonać kilku badań.

Przymykasz oko na małe grzeszki

Wydaje Ci się, że trzymasz się zdrowej diety, ale czasem sabotują ją drobne „grzeszki”, których nawet nie zauważasz. Oliwa lana na patelnię „na oko” może oznaczać nawet 100 kcal więcej. Podobnie jak czubate łyżeczki cukru w kawie lub te dwa niepozorne ciasteczka czy cukierki, które zjadłeś w pracy. I woda smakowa oraz soki. A potem tu jeszcze uszczkniesz kawałek drożdżówki od dziecka, tam kilka frytek, a do kolacji wypijesz kieliszek wina (bo to podobno zdrowe)… I w ten sposób, zupełnie niespodziewanie, możesz zjeść w ciągu dnia nawet kilkaset nadprogramowych kalorii. Dlatego zwracaj uwagę na to, co jesz i odmierzaj porcje.

Za mało snu, za dużo stresu

Brak snu pociąga za sobą więcej konsekwencji niż „tylko” zmęczenie. Badania wykazują, że sen wpływa na hormony regulujące apetyt, co zapobiega utracie wagi, a często prowadzi do jej przyrostu. Istnieją trzy główne hormony regulujące apetyt – grelina i kortyzol (stymulujące apetyt) oraz leptyna (sygnalizująca uczucie sytości). Kiedy się nie wysypiasz, wzrasta produkcja greliny i kortyzolu, a spada produkcja leptyny. Skutkuje to zwiększonym łaknieniem i głodem, co może prowadzić do zwiększonego spożycia kalorii, powodującego przyrost masy ciała.

Stres również nie należy do sprzymierzeńców odchudzania. U niektórych rzeczywiście powoduje spadek łaknienia, ale wiele osób „zajada” nerwy i przybiera na wadze. Wysoki poziom stresu powoduje wzrost poziomu kortyzolu, co dodatkowo wyzwala apetyt, zwłaszcza na wysokokaloryczne, węglowodanowe dania i dlatego trudno się wtedy oprzeć niezdrowym przekąskom oraz podjadaniu między posiłkami.

Za szybko się poddajesz

Skuteczne odchudzanie wymaga czasu. Zdrowa utrata masy ciała to około 0,5-1,5 kg na tydzień (choć w przypadku dużej otyłości może być to początkowo więcej). Jeśli nie chcesz, żeby dopadł Cię efekt jo-jo, nie warto przyspieszać tego procesu.

Niestety nawet jeśli na początku wskazówka wagi leci w dół z prędkością Strusia Pędziwiatra, w wielu przypadkach po pewnym czasie po prostu się zatrzymuje. Ot tak, uparcie ani drgnie. To moment, w którym frustracja często sięga zenitu i zdrowa dieta idzie w odstawkę. Wiemy, że to momenty, w których masz ochotę wściekle wgryźć się w burgera lub tabliczkę czekolady, ale zaufaj nam – warto to przeczekać. Przestoje nie są niczym niespotykanym, a doświadczony dietetyk potrafi sobie z nimi poradzić (i tu wkraczamy my 😉). Pamiętaj też, że tak, jak nie przytyłeś w dwa dni, tak samo w dwa dni nie pozbędziesz się oponki z brzucha, a gorsze momenty zawsze mogą się zdarzać – takie życie, więc mimo to nie odpuszczaj. 😊

 

Na koniec dodamy też, że jeżeli za każdą swoją próbę odchudzania dostawałbyś 10 zł i do dziś uzbierałoby się z tego na całkiem fajny ciuch, to tym razem warto rozważyć wizytę u dietetyka. Nie gryziemy, a na pewno wspólnie ustalimy skuteczny plan działania. 😊

 

 

 

Write A Comment